#15 muzyczna trzynastka – maj’14

DSC_8111

Ostatnie dwa miesiące były totalnym zamieszaniem. Na początku żyłam bez laptopa, słuchałam muzyki ze znajomymi, żyłam w innym świecie. Ale przyszedł czas, żeby się ogarnąć. Został mi tylko miesiąc do wyjazdu z Norwegii. Potem Polska, na szybko oraz Islandia na dłużej. Powiem szczerze, że naprawdę żyję w stresie i nie wiem, czy sama sobie to wmawiam, czy to naprawdę będzie wielkim krokiem w moim życiu. Z jednej strony odwlekłabym Islandię, żeby tylko posiedzieć w domu, w Polsce, z rodziną, znajomymi i zwierzakami i znów nie musieć się o nic martwić. Jednak na to przyjdzie czas. W sumie to nie mogę się doczekać!

#1 Unknown Mortal Orchestra – So Good at Being in Trouble

Pierwszy kawałek z dzisiejszej listy będzie mi się zawsze kojarzył z Salisbury i miesiącem spędzonym w domu z ogródkiem i kurami. Nawet mój dawny współlokator wysłał mi ten kawałek i nie wiem czy rzeczywiście miał na myśli, że jestem „so good at being in trouble” i „so bad at being in love”. Ale w sumie pierwsze słowa tej piosenki chyba potwierdziły, że za mną tęsknią „now, that you’re gone it’s been a long, lonely time…”, mam nadzieję. W każdym razie ten kawałek koniecznie przesłuchajcie. Ja go uwielbiam!

#2  Bad Books – Forset Whitaker

W sumie taka pocieszna ta piosenka. Taka trochę bardzo indie. Chociaż nie wiem czy powinnam pisać, że jest pocieszna, bo tekst jest raczej o nienawiści. A poza tym to nie wiem czy kojarzycie Manchester Orchestra z moich poprzednich zestawień, ale właśnie zespół Bad Books został założony w 2010 roku właśnie przez członków wcześniej wymienionego zespołu wraz z Kevinem Devinem (z którym pojechali w trasę koncertową w 2008 roku).

#3 HNTR – From the forest to the tide

Na kawałek ten natrafiłam podczas przeczesywania soundcloud jakiś czas temu. Jest jednym z tych prostych kawałków, które genialnie brzmią akustycznie. Bardziej chyba odpowiada na jakiś deszczowy nastrój niż na wesołą imprezę, ale i tak mnie urzekł swoim wydźwiękiem. Podaję dwie wersję, jedną live, takie  jam session. Na soundcloud brzmi chyba lepiej… Ale nie wiem, no sami oceńcie.

#4 Spirits of the Red City – Mine

Tutaj też dwie wersje. Bo na kawałek trafiłam, jak zobaczyłam ten inspirujący filmik o podróżowaniu. A, że nie ma jego pełnej wersji na youtube, to dzielę się też linkiem do soundcloud. Polecam przesłuchać, ale w sumie bardziej polecam obejrzeć filmik. Bo naprawdę motywuje do ruszenia w podróż!

#5 Banditos – Long Gone, Anyway

Och, jaka to jest pozytywna piosenka. Odpowiednia na roadtrip. Taka trochę w klimacie country, ranczo, Ameryki. No i taka letnia i pozytywna. Ten zespół genialnie nadałby się na Larmer Tree Festival, na którym miałam przyjemność być wolontariuszką w zeszłym roku. Szkoda tylko, że w tym roku mnie to ominie…

#6 Sunstone Collective – Lilico Paradise

To zespół, który miałam okazję poznać w lutym w UK. Zespół pochodzi z Bournemouth, bardzo przyjemnego miasteczka nad morzem z genialną plażą. Sami określają swoją muzykę jako beach funk i rzeczywiście nadaje się ona do skakania po plaży przy zachodzącym świetle. Chłopaki z tego zespołu w ogóle zostali zaproszeni do naszego domu w Salisbury, i przyjechali, ale niestety ja kilka dni wcześniej wyleciałam do Norwegii. Ach ci moi angielscy muzycy…

#7 Wild Child – Crazy Bird

Też kolejna pocieszna muzyczka indie. Nie wiem czemu, ale dla mnie każda muzyka indie jest pocieszna. Ale dziwny teledysk – nie ma to jak chodzenie po bananach. Dobra, teledysk jest bardzo dziwny, ale piosenka pocieszna.

#8 Bec Sandridge – Over the Sea

Śliczny wokal i melodia. Brzmi trochę jak taki żeński Ben Howard.

#9 Sherlock’s Daughter – Song for Old People

Nie wiem czemu ta piosenka jest tak mało popularna. Strasznie szybko się zapętla, prosty tekst, a raczej tylko jeden zwrot. Jeżeli miałabym to porównywać klimatem, to przypomina mi trochę Lykke Li albo Fever Ray, a melodycznie Explosion in the sky. No sami się przekonajcie! Naprawdę warto sobie zapętlić!

#10 Warpaint – Stars

Czasami mam tak, że zapisuję sobie jakieś piosenki, żeby potencjalnie zaistniały w mojej muzycznej trzynastce. A potem o nich zapominam i ich nie słucham. A kiedy do nich powracam, to pytam samą siebie, czemu tak robię. I właśnie ta piosenka do takiej należy. Gdybym tylko jej gdzieś nie ukryła na jakimś kawałku papieru, pewnie słuchałabym jej nie jednej samotnej nocy. Klimatem trochę przypomina powyższy utwór, ale jest nieco smutniejsza i melancholijna. Dobra na takie wieczory, jakie miewam ostatnio.

#11 Dark Dark Dark – Wild Go

Kolejna klimatyczna wokalistka. Uwielbiam taką muzykę wieczorami. Naprawdę. Chyba muszę sobie stworzyć nową playlistę na długie noce. A jeszcze ta cudna wstawka instrumentalna.

#12 Cold War Kids – Tuxedos

Ciekawy wokal, chociaż coś mi przypomina. Nie jestem pewna czy ta piosenka mi się zapętli na dłużej, ale za każdym kolejnym przesłuchaniem coraz bardziej mi podchodzi.

#13 Michal Cieliecki – Phaedra

To kawałek idealnie nadający się jako soundtrack. Aż chciałabym stworzyć jakiś film, do którego by on pasował. Ostatnio wielokrotnie go słuchałam, bo widzę w nim duży potencjał. I ja już tak mam z muzyką instrumentalną, że wymyślam do niej swoje historie i obrazy.

 


 

O, jakaś bardzo indie i wokalna ta muzyczna trzynastka wyszła. Ostatnio mało słucham dobrego electro. Podrzućcie coś fajnego!

podpis

  • http://bosagory.blogspot.com/ Zuza

    hmm, myślę, że mogłaby Ci się spodobać piosenka kwoon – i lived on the moon. osobiście uwielbiam w wersji akustycznej, ale i normalna jest świetna. (to wprawdzie bardziej w nawiązaniu do ostatniego punktu)
    a te melancholijne piosenki są niesamowite!

    • http://www.evemarie.li/ eva maria

      Woow, genialna ta piosenka! Czemu ja wcześniej na nią nie wpadłam?!

      • http://bosagory.blogspot.com/ Zuza

        a podoba Ci się bardziej w wersji akustycznej czy normalnej? :-)

  • http://www.annatabak.pl/ Anna Tabak

    Twoja 13-stka to faktycznie same perełki, a pierwszy kawałek jest naprawdę świetny! Przez Ciebie chyba znowu wpadnę w fazę „repaly” i będzie mi to cały dzień siedziało w głowie :D