#16 muzyczna trzynastka – październik’15

DSC_3650

Łohohoho! Taki kawał czasu zostawiłam Was bez muzycznej trzynastki. Ile to już będzie miesięcy? Osiemnaście?!? W każdym razie po tak długiej przerwie wracam z najnowszą dawką muzyki do przesłuchania. I sami możecie ocenić, czy mój gust muzyczny zmienia się z czasem i czy zmierza w dobrym kierunku.

#1 Afasi och Filthy – Bomfalleralla

Zacznę nietypowo, bo chyba jeszcze nigdy w zestawieniu nie umieściłam hip hopu. A już na pewno nie szwedzkiego. Kiedyś żywiłam do tego gatunku wielką odrazę, a teraz mi się całkiem podoba. Tak więc energię do biegania pompuję przy tej piosence. A po raz pierwszy usłyszałam ją w pewnym bardzo wzruszającym filmie „Gwiazd naszych wina”. Poza tym moja siostra także kocha ten utwór i zapętliłyśmy go razem.

#2 JJ – Still Dre (Dr Dre ft. Snoop Dogg) remix

Całkiem ciekawy remix z kultowym bitem hip-hopowym. Nie mam pojęcia czy ten tytuł, jest poprawny. Przepisałam go jedynie z youtube.

#3 Luvless – Drive slowly

Moja sztampowa piosenka poranna. Słuchana zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim i zwłaszcza przed jazdami z prawa jazdy. Naprawdę genialna na poranki. Polecam jako codzienny rytuał.

get up in the morning, drink a cup of coffee. smoke a cigarette. leavin’ home, drive slowly…

#4 Moby – Everloving

To jest tak piękna piosenka, że aż chce się jej słuchać w kółko. I jest bardzo odpowiednia do pisania, jako, że nie przerywa wątku myślowego, tylko sobie tak brzdęka w tle. A wisienką na torcie jest teledysk pokazujący niesamowity krajobraz z trasy pociągu na lini Oslo – Bergen. Też mam w planach pokonać tę trasę, prawdopodobnie właśnie z tą nutą w słuchawkach.

#5 Air – Alone in Kyoto

Kolejny kawałek w podobnym minimalistycznym stylu. Ten zespół na pewno już kiedyś polecałam, ale wracam do niego dosyć często, więc i w tym zestawieniu się pojawia. Przyjemny do puszczenia w tle.

#6 Stromae – Formidable

Jak już było Air, to nie może zabraknąć jakiegoś innego francuskiego kawałka. Stromae to moja nowa miłość. I kolejny hip-hopowy utwór, który przypadł mi tak do gustu, że zapętliłam go setki razy. Poza tym ciekawy pomysł na teledysk. Ciekawe, czy on rzeczywiście jest pijany, czy to tylko gra aktorska?

#7 Bear’s Den – Agape

Całkiem nowe odkrycie i mimo, że nie słucham już tak dużo indie jak wcześniej, to ten kawałek całkiem przypadł mi do gustu.

#8 The Presets – Ghost

Nie wiem jakim cudem wpadłam na ten kawałek, ale od razu mi się spodobał i słucham i słucham i słucham. Od wczoraj… Ciekawy wokal i wykonanie teledysku w bardzo podobnym stylu do Woodkida.

#9 The Neighbourhood – Say my name/Cry me a river

Jeszcze nikt nie wykonał tak pięknego coveru tych dwóch piosenek. I nie połączył ich w tak zgrabny sposób. Tego lata totalnie zakochałam się w The Neighbouthood, Chet Fakerze, Bonobo i Nicolasie Jaarze, że wielokrotnie przesłuchałam składankę z ich kawałkami na youtube.

#10 Odesza – Always this late

Niedawne odkrycie. Chyba trochę zmierzam w elektronicznym kierunku muzycznym ostatnio. Ale taka muzyka może być naprawdę genialna.

#11 Water Prayer Rasta Mix (Mat the Alien remix)

Kawałek wytrzaśnięty z godnego polecenia serialu Orphan Black. Tak, reaggae też zaczęłam słuchać.

#12 Gramatik – Just jammin

Gramatik to jeden z moich ulubionych zespołów do słuchania przy pisaniu. Zwłaszcza ta playlista świetnie się do tego nadaje.

#13 Panda Dub – Rastamachine

Panda Dub też jest dobra. Naprawdę. Do takiego wyczilowania.

I na koniec jeszcze takie jedno pytanie. Czy podoba się Wam taka wersja muzycznych trzynastek, czy lepiej będzie przerzucić to zestawienie na soundcloud albo spotify, a może tworzyć playlisty na youtube?

  • http://bosagory.blogspot.com/ Zu

    Moby – piękne. I ten teledysk… Od oglądania i słuchania mam jeszcze większą ochotę na podróż do Norwegii. Bear’s Den – lubię. Miejsce w teledysku też. The Presets też.
    I taka forma jest najlepsza.

  • Nemesis Nave

    Masz może jakąś playlistę na YT? :D