#2 muzyczna trzynastka – luty’13

DSC_2868

aha

Nie szukałam muzyki na siłę. Jakoś w ciągu ostatniego miesiąca sama do mnie wpadała. Albo przez znajomych, albo gdzieś na youtube albo całkiem przypadkiem. W niektórych tak się zakochałam, że słuchałam godzinami. Mam nadzieję, że znajdziecie jakąś inspirację dla siebie, ukojenie dla duszy, chwilę rozrywki a może zadumy. Muzyka ma poruszać, więc dajcie się poruszyć!

Aby posłuchać playlisty na youtube kliknij TUTAJ

#1 Susumu Hirasawa – Parade

gatunek: elektroniczny soundtrack z anime Paprica

o czym: „The parade of terror is coming” to taki jeden fragment przetłumaczony z japońskiego i mniej więcej o to w tym tekście chodzi. Umieranie, krew, oszuści i obłęd.

skojarzenia: Wynalezione na składance jednej z popularnych vlogerek. Zakochałam się w dźwiękach, niech ta muzyka nie zniknie, a parada nadchodzi. Niestety nie miałam okazji jeszcze obejrzeć tego anime, a wiem, że warto (chociażby dla takiej muzyki). Czas się za to zabrać!

#2 Caravan Palace – Clash

gatunek: electro-swing,  jakby rodem z lat 20. coś bardzo w stylu Parova Stelara

o czym: Ludzie znowu umierają w środku imprezy. Wygląda na to, że nie możesz przestać podskakiwać w takt dźwięku – ot co zrozumiałam z tego tekstu :D

skojarzenia: Już dawno szukałam czegoś co mi będzie się podobało tak mocno jak Parov Stelar! I na szczęście odnalazłam Carana Palace i się zasłuchuję  ostatnio. Może nie jakoś szczególnie, ale jest to na pewno zespół, który chciałabym lepiej poznać. Bo do takiej muzyki można się bawić!

#3 M83 – Midnight City

gatunek: indie-electro z reklamy

teledysk: Dziwne dzieci uciekające z jakiegoś sierocińca czy cuś.

o czym: O czekaniu w samochodzie, na przejażdżkę w ciemności. Picie (alkoholu ?) przy światłach. Miasto jest moim kościołem, które oślepia.

skojarzenia: Było w reklamie Lecha (swoją drogą wznieśmy toast za herosów!), więc chyba nikomu nie muszę przedstawiać tego elektronicznego motywu. Mnie urzekła jak zwykle prostota plus super bajerancki efekt elektroniczny i dodanie pod koniec saksofonu. Całość jak najbardziej na plus!

#4 Ozo – Anambra

gatunek: reggae, soul, instrumentalna, murzyńskie klimaty

skojarzenia:  Na utwór trafiłam parę dni temu przesłuchując pokingsmot.net. Nie wiem skąd się wziął i czy faktycznie jest z 1976 roku. Jeśli tak, to jestem pod ogromnym wrażeniem tej muzyki. Uwielbiam, bo przenosi w zupełnie inne kręgi i jest niezwykłym doświadczeniem muzycznym. Z taką  muzyką wiążę swój wymarzony wyjazd do Afryki. Właśnie znalazłam, że Anambra to obszar w Nigerii. I znalazłam jeszcze jeden kawałek –  macie tutaj.

#5 Little People – Fisticuffs at dawn

gatunek: elektroniczny ambient

skojarzenia: Bo kiedyś jak miałam ochotę na ambient to znalazłam Little People. I polecam szczególnie jako taki chillout po ciężkim dniu. Life is on the fire – the rest is just waiting. Uwielbiam dźwięki, które wchodzą w 2:55! W ogóle całość jest genialna.

#6 Ben Howard – Promise

gatunek: folk, songwriter, no Ben Howard

teledysk: Highland Drifting – Behind the scenes. Wycinki z wyprawy do Szkocji. Piękne ujęcia, mogłyby spokojnie zostać teledyskiem i zachwycać swoim pięknem. Pocztówka z Wielkiej Brytanii.

o czym: Obiecaj mi, że poczekasz na mnie. Kim dla ciebie jestem kochanie? Chcę być dla ciebie ciężarem.

skojarzenia: Oj śpieszno mi nawyprawę do Szkocji teraz. Urocza muzyka dla uroczych widoków. Anglia jest bardzo specyficzna i deszczowa, ale może być piękna. Muszę dać jej szansę i wyjechać w podróż z angielską muzyką w słuchawkach. Keep going!

#7 Yeah Yeah Yeahs – Runaway

gatunek: indie rock alternatywny z żeńskim wokalem

teledysk: Nieoficjalny. Domówka, alkohol, narkotyki i jakaś para, jakaś zawiłość, jakaś zdrada.

o czym: Bardzo smutny i trafia prosto w moje myśli. Czułam w sobie smutek, nie mogłam przestać patrzeć wstecz. Biegnij, biegnij uciekaj stąd, straciłam głowę, chcę byś został ze mną, był moją nagrodą.

skojarzenia: Co tu dużo pisać. Utwór do mnie trafił i tak już został. Trochę rozdzierający tekst, ale fajnie się śpiewa.

#8 Woodkid – I love you

gatunek: indie, alternatywny męski wokal

teledysk: Bardzo bardzo świeży, z 4 lutego. Jak zwykle niesamowity i chyba to normalne, że każdy utwór woodkida ma ten sam klimatyczny czarno-biały teledysk. Na początku pastor (?) przemawia po rosyjsku, że jest to opowieść o człowieku, który umarł odważnie. Kocham te widoki i cały ten dopracowany klimat. Must seen!

o czym: Tak się staram, a ty ciągle mnie nie zauważasz. Najbardziej wymowny jest refren: whatever I feel for you, you only seem to care about you. is there any chance you could see me too? ‚cos I love you.

skojarzenia: Woodkid chyba zawita do mnie na dłużej. Od dawna słucham Iron, a teraz po obejrzeniu i przesłuchaniu jego dwóch innych klipów pokochałam go całym sercem. A w kalendarzu zapisałam datę wydania jego płyty!

#9 Tom Odell – Can’t Pretend

gatunek: indie folk, chyba został jednym z moich ulubionych męskich wokalistów

teledysk: Piosenka nagrana w studio. Jak dla mnie odpowiednie, nie powalające ale można popatrzeć na przystojnych chłopaków. Ale nie o teledysk tu chodzi, ale o jego głos!

o czym: Miłość, mam rany, które tylko ty możesz załatać. But I guess that’s love I can’t pretend!

skojarzenia: Uwaga, usłyszałam pierwszy raz dwa dni temu. Z profilu znajomej, która polubiła jego profil na facebooku. Od razu zabrałam się za słuchanie i utonęłam. Na deezerze znajduję się tylko jedna jego epka z czterema utworami, które słuchałam przez 3 godziny w nocy. Chłopak ma potencjał i z niecierpliwością czekam na pierwszą płytę, a może nawet zobaczę go na żywo… Już tak dawno się nie zakochałam w muzyce.  A tutaj macie nowy teledysk sprzed dwóch dni.

#10 Modest Mouse – Bukowski

gatunek: alternatywne indie

o czym: Piosenka o pisarzu Bukowskim. No bo kto chciał być takim dupkiem i tak rządzić?

skojarzenia: Nie wiem jak wpadło mi to do głośników, ale tak mi się spodobało, że słuchałam przez cały miesiąc do moich ćwiczeń : D

#11 Blood Red Shoes – We get bored

gatunek: indie rock, coś jak połączenie wokalu Paramore z muzyczką indie

o czym: I heard it’s going so well. Nie możemy czekać, bo się zanudzimy.

skojarzenia: Ej to mi się trochę kojarzy z takim grunge’m zwłaszcza refren z tym basem w tle. Takie fajne plumkanie do posłuchania (ale nie za dużo bo to się nudzi).

#12 Nico Vega – Beast

gatunek: alternatywny rock

teledysk: Nieźli kolesie z werblami, beczkami, czy cokolwiek to jest. A pod koniec fajny motyw z kolorowym proszkiem.

o czym: Nawoływanie do walki z bestią Ameryką. C’mon people! To jest jak pierdolone więzienie, więc stańmy na wysokości i się zbuntujmy (aż dziwne, że wcześniej nie zajarzyłam o czym jest tekst).

skojarzenia: Teledysk świeży, wiec wyświetlił mi się na pasku na youtube. I tak sobie przesłuchałam, stwierdziłam, że całkiem niezłe i postanowiłam się podzielić.

#13 Ms MR – Bones

gatunek: damski wokal z nutką elektroniki w tle

teledysk: Czarno białe kobiece wariacje.

o czym: Rozgrzeb jej kości, ale pozostaw duszę w spokoju. Człowiek tworzy szaleństwo i romans smutku – przepiękny taniec, który zdarzył się przypadkiem.

skojarzenia: Nie wiem czemu, ale wokalem przypomina mi trochę Rihannę. Może źle, może nie, ale fajna jest ta nutka elektroniczna w tle.

 

Turn on the volume!

podpis

  • Magda Grabowska

    Słuchasz na prawdę dobrej muzyki :) Wszystkie kawałki przemawiają do mnie i bardzo mi się podobają. Z pewnością wiele z nich znajdzie się na mojej play liście :)

  • Pauline Dubis

    Nawet mamy nasz krajowy akcent! Polsko-koreańska mieszanka zoologiczna Karen O z Yeah Yeah Yeahs. Biedna dziewczyna musi posługiwać się pseudonimem, bo Karen Lee Orzołek brzmi co namjmniej dziwnie ;)