muzyczni Nędznicy, czyli moja reakcja na Les Misérables

les_miserables_soundtrack

anne-hathaway-les-miserables1Wczoraj udało mi się w końcu dotrzeć do kina na film, do którego obejrzenia zabierałam się już parę dobrych dni. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ba, nawet nie przeczytałam nigdy książki Hugo, nie słyszałam o musicalu Claude-Michela Schönberga, a tym bardziej nie zagłębiałam się w historię rewolucyjnej Francji. Te ogromne błędy, które tym razem popełniłam, mam nadzieję, że więcej się nie przytrafią i zawsze jak będę planowała spektakl w kinie, postaram się choć trochę wtajemniczyć w temat. Teraz, jak już przedstawiłam wam moją całkowitą niewiedzę, możecie zacząć czytać dalej, albo już teraz opuścić bloga.

les-miserables-image10

Jeżeli tak się złożyło, że jeszcze to czytasz, to bardzo dobrze, bo w zasadzie mam sporo do powiedzenia. Przede wszystkim chcę się pochwalić, że poświęciłam dzisiejszy dzień na ponowne zapoznanie się z całą historią. Odsłuchałam większość soundtracku z musicalu z 1985 roku, do tego czytając tekst, żeby już więcej niczego nie przeoczyć. Powiem wam, że nie łatwą sprawą jest pójście do kina na film śpiewany i do tego całkowicie po angielsku – momentami  nie nadążałam za tekstem, a części słów kompletnie nie rozumiałam. Chociaż w tym wypadku czytanie polskich napisów mogłoby zaburzyć odbiór najważniejszego elementu, czyli muzyki. Bo nie jest prosto dopasować polskie słowa w kontekst, aby w większej mierze zgrywały się z melodią i przesłaniem. Ale być może się czepiam. Jak ktoś z was ma zamiar wybrać się na to do polskiego kina, to proszę dajcie znać jak rozwiązano tę kwestię i jakie są wasze odczucia.

film-review-les-miserables.jpeg4-1280x960

A wracając do historii, to należy wspomnieć, że jest to adaptacja powieści „Nędznicy” Wiktora Hugo, na której podstawie powstały musicale: francuski i późniejszy angielski z 1985 roku. Autorem drugiej wersji jest Claude-Michel Schönberg, który stworzył angielskie dzieło, tłumacząc, zmieniając i dodając swoje elementy do francuskiego pierwowzoru. I tutaj w zasadzie trzeba powiedzieć, że Les Misérables wyreżyserowane przez  Toma Hoopera właściwie zawiera te same teksty i muzykę, jednak oprawa wizualna w filmie odgrywa znacznie większą rolę. Przede wszystkim zadziwiająco realistyczne odtworzone zostały zachowania i wygląd bohaterów. Realizm kipiał z każdej postaci i jej charakteryzacji. Podejrzewam, że nie łatwą sprawą było wystylizowanie i odegranie nędznika, czy też przerysowanej prostytutki. Wszystko wydaje się dopracowane w najmniejszych szczegółach. Na oklaski zasługuje szczególnie scenografia – XIX-wieczny Paryż powstał w studio budowany przez niemal stu rzemieślników. Kostiumy, makijaż i sceneria to chyba najbardziej dopracowane elementy całej produkcji, składające się na niesamowity obraz życia podczas rewolucji francuskiej.

Les Misérables

Jednak głównym tematem nie jest rewolucja i jej przebieg, a dramatyczna historia Fantine  i jej córki, długoletnia rywalizacja między Javertem i Valjeanem oraz młodzieńcza miłość między Cosette i Mariusem. Niestety nie mam jak się odwołać do nieprzeczytanej powieści, ale powiem, że fabuła sama w sobie jest wciągająca i jednocześnie pozostawiająca pewnie niedopowiedzenia i zawiłości. Nie wiem czy mi to umknęło, czy w filmie po prostu nie podano powodu wieloletniego konfliktu między dwoma głównymi bohaterami Jeanem Valjeanem i Javertem. Trochę mnie to zmyliło i do końca nie wiedziałam dlaczego im tak zależy na córce Fantine. Warto jeszcze wspomnieć o wątku rewolucji, który wprowadził do musicalu działanie i parę poruszających scen.

russell-crowe-les-miserables2

Muzycznie film stał się arcydziełem. Nie wiem czy to za sprawą przebywania w kinie i większym skupieniu, ale ścieżka dźwiękowa wydaje mi się bardziej dopracowana i przejmująca niż w pierwowzorze z 1985 roku. Jak wiadomo, autor tekstów Alain Boubil i kompozytor Claude-Michel Schönberg, którzy są twórcami pierwotnego musicalu, brali udział także w przygotowaniach do filmu, tworząc nowe piosenki i muzykę. Nic dziwnego, że całość wydaje się bardziej emocjonalna i skupia się na ukazaniu indywidualnych cech postaci.  Hugh Jackman sam wypowiada się na temat sposobu grania, który nie tylko polegał na odśpiewaniu swojej kwestii, ale także na przekazaniu wyrazistych emocji. Jak można się domyśleć, najbardziej przejmująca partia wokalna przypadła Anne Hathaway i utworowi „I dreamed a dream”. Aktorka nie dość, że świetnie sobie poradziła wokalnie, to odegrała to bardzo dramatycznie. Już sam fakt, że schudła 12 kg do tej roli i specjalnie na potrzeby filmu obcięła włosy, maluje nam obraz wynędzniałej i upokorzonej Fantine. Postaciami, na które warto także zwrócić uwagę są Madame Thénardier i jej mąż (Helena Bonham Carter i Sacha Baron Cohen), którzy wprowadzają do musicalu odrobinę komizmu. Poskarżę się tylko na wokal Heleny Bonham Carter, który był bardzo przedobrzony, a w konsekwencji mało zrozumiały.

lesmiserables

I tak oto napisałam kolejną recenzję filmu, na który nie idzie się z paczką popcornu. Jest to spektakl, na którym panuje nieprzerwana cisza na widowni, a wszelkie zmiany nastroju odbierane są z wielkim napięciem. Momentami potrafi totalnie wbić w fotel swoją przejmującą ciszą, a czasami sprawić, że powieki kleją się od zbyt długich partii wokalnych. Jest niesamowity w swojej oprawie muzycznej i niepowtarzalny pod względem charakteryzacji postaci. Szczególnie spodoba się miłośnikom muzyki klasycznej i opery, a także przypadnie do gustu osobom lubiącym dramaty  historyczne. Pozostawia po sobie niesamowite dźwięki, które rozbrzmiewają nawet po zakończeniu seansu.

 

co więcej:

– aby obejrzeć trailer kliknij tutaj

– o muzyce, o tym jak była śpiewana na żywo na planie i potem miksowana tutaj

– o kostiumach, kolorowych prostytutkach i dzieciach z ulicy tutaj

– o produkcji, scenografii i budowaniu paryskiej ulicy w studiu tutaj

– o makijażu i stylizacji włosów, sztucznych zębach i jak zrobić z Anne Hathaway brzydką kobietę tutaj

– całkowitego nagrania dźwiękowego z Les Miserables z 1985 roku można posłuchać na deezerze, a teksty  przeczytać tutaj (albo poszukać na youtube nagrań z poprzednich lat, na przykład tutaj)

– jako zdjęć użyłam screenów z filmu oraz dwie fotografie Annie Leibovitz dla Vogue’a

anne-hathaway-les-miserables-photo

 

podpis

  • Adrianna Koziorowska

    Anne Hathaway wygląda niesamowicie. kto by pomyślał, że jeszcze parę lat temu była gwiazdką „Pamiętnika księżniczki”. ;) ona przekonuje mnie do obejrzenia tego musicalu, no i mój ulubiony Jackman no i fakt, że to musical. :D