prawdziwa pomoc jest bezcenna

DSC_5373

DSC_5499

Ostatnio ci większy blogerzy zaczęli współpracę z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Uważam to za świetną akcję. Ludzie powinni pomagać, bo zakładam, że jeżeli czytając ten post korzystasz z internetu (oh, really?), to stać Cię chociaż na drobną pomoc innemu człowiekowi.

Dzisiaj, czekając na busa, zauważyłam młodego bezdomnego chłopaka, siedzącego na krawężniku i skręcającego papierosa. Tak na oko miał może 17 lat. Wczoraj też tam siedział. Tyle, że wczoraj podeszłam do niego i poczęstowałam bagietką z serem. Dzisiaj jakoś nie podeszłam. Wsiadłam do busa i przez całe 20 minut rozmyślałam o tym, że tak naprawdę powinnam okazać więcej serca. Podejrzewam, że ten chłopak jest zagubiony i parę ciepłych słów może by pomogło. Każdy przecież lubi, jak okaże mu się zainteresowanie. Być może zwykła rozmowa pomogłaby mu wyjść na prostą i znaleźć jakieś rozwiązanie. Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, co się stało, że nie spędza czasu z rodziną, tuła się po mieście i jedyną widoczną rozrywką jest skręcanie papierosów. Ale nie wiem, bo stchórzyłam.

Myślę, że ludzie boją się pomagać. Odkąd zaczęłam pracować w kawiarni, każdego wieczoru wyrzucamy kilka bagietek, które następnego dnia rzekomo nie będą dobre. Wyrzucamy też croissanty i drożdżówki z czekoladą. Ja tego zupełnie nie pojmuję. Być może dlatego, że rodzice wychowali mnie z wielkim szacunkiem do jedzenia. Jak byłam młodsza zdarzały się ciężkie dni, gdzie nie mieliśmy co jeść. Było to dawno temu i od tego czasu rozwydrzyłam się okropnie. Ale nadal nie pojmuję jak można wyrzucać dobre jedzenie. Więc po każdym wieczorze spędzonym w kawiarni zabieram ze sobą kilka bagietek i za każdym razem spotykam się z niezrozumieniem innych pracowników, które kwituję tylko „nie bójcie się, sama tego nie zjem”. Tak bardzo boję się przyznać, że zanoszę te bagietki bezdomnym. Czemu ja się wstydzę tego, że pomagam?

Pomagać można na wiele sposobów. Doceniam ludzi, którzy wysyłają smsy z kodami. Doceniam też wszelkie zbiórki żywności i rzeczy dla ubogich. Jednak uważam, że prawdziwa pomoc płynie z serca i czasu poświęconego innym. Nigdy nie czułam się lepiej, niż kiedy w gimnazjum chodziłam do świetlicy i spędzałam czas z ludźmi chorymi i upośledzonymi umysłowo. Oni potrzebowali pomocy innych osób, które poświęcą im swój czas, porozmawiają i zaprzyjaźnią się. Później w liceum chodziłam do innej świetlicy, aby pomagać dzieciom z ubogich rodzin w odrabianiu lekcji. Za każdym razem, kiedy stamtąd wychodziłam czułam, że jestem dobrym człowiekiem

Nie musisz mieć góry pieniędzy, wysyłać datków, ani nawet zapisywać się do greenpeace’u, żeby być dobrym człowiekiem. Wystarczy tylko odrobina czasu, który możesz poświęcić na pomoc innym. Uwierz mi, oni będą bardzo wdzięczni, a Ty każdej nocy będziesz zasypiał z najpiękniejszą w życiu satysfakcją.

podpis